czwartek, 20 listopada 2014

CZasami mam takie wieczory, ze wracam pozno z pracy. Znurzona całym dniem. Nie mam sily na nic. JEdynie o czym pragne to usiasc, zapalić swieczkę i plakac.
I miedzy innymi dzis jest taki dzien. Gdyby nie fakt, ze musze ogarnac projekt na jutro, wlasnie znajdowalabym si ew powyzszej sytuacji.

Po ostatniej wizycie Szanownego Pana tak wiele zrozumialam, tak wiele sobie uswiadomilam. I wiecie co. Koncze powoli nasz marsz. Jest mi bardzo ciezko, ale wiem, ze tak bedzie lepiej. Ja jakos dam sobie rade, powoli, ale dam.

A siedzac w biurze doszlam do konkluzji, ze wole byc sama. Ze chce odpoczac od tych wszystkich mezczyzn. Nie chce sie zakochac, Nie. O nie.

Szanowny Pan za bardzo mi zasmiecil glowe.

sobota, 11 października 2014

Dzisiaj 11.10.2014r. 
Data wbrew wszystkiemu magiczna, magiczna bo  nie bylo mnie tutaj prawie caly rok. A w ciagu tego roku tak wiele sie działo, że aż nie wiedziałabym od czego zacząc co napisać. Nikt tutaj nie zagląda, ale ja piszę, bo czasem mam ochotę wiedzieć co się u mnie działo,.... te 3 lata temu...
Ostatnio wypisałam wszystko w podpunktach i powracałam po krótce...I tym razem również tak zrobię, tylko rozważniej, może cieplej, a może i nie. Nie wiem. Może zacznę od początku...tak jak kiedyś...żeby lepiej mi się czytało za następny rok.... zapewne.
1. W lutym, a dokladniej 14 przeżyłam piękną noc z Panem M. piękną? dlaczego? Bo otworzył mi oczy na to jak jest i czego w zasadzie oczekuję od życia. To były najpiękniejsze, najmilsze, najcieplejsze walentynki od 6 lat. A teraz? nie odzywa się...urwał kontakt z dnia na dzień. Nie wiem.... po pół roku mi przeszło... dopiero. Ale miło i ciepło będe wspominać.
2. Z Szanownym Panem cały czas jestem. I chwilami jest pięknie, przepięknie,.. a czasem tak, że mam ochotę pierdolnąć cały system gumowym młotkiem i zlać na niego. Bo dlaczego to ja mam się zmienić? Tak jak było to jest... nieidealna dalej jestem. A wiecie co jest najgorsze? Że nie widziałam go 2 tyg. normalnie w świecie stęskniłam sie fizycznie, a przede wszystkim psychicznie. Na samą myśl o tym, że go zobaczę miałam motyle w brzuchu i tak mocno mnie ściskało od środka... A on? A on przywitał mnie jak jakąś podrzędną koleżankę, słowami: O Boże jaka krowa z Ciebie, wyglądasz paskudnie..." I tym samym te wszystkie piękne, kolorowe motyle zamieniły się w ćmy... paskudne i czarne.
3. Moje życie erotyczne legło w gruzach... wybaczcie, ale nie potrafie mieć przyjemności z seksu kiedy nie jest zakończony tak jak powinien...On zawsze wychodzi w najlepszym momencie i kończy na zewnątrz... kurwa. serio?
4. Z moją M. jest fatalnie z dnia na dzień coraz gorzej wygląda i się czuje...
5. Wróciłam do Wielkiego Miasta i jestem szczęśliwa... szczęśliwa bo może tak ma być? Może tutaj czeka na mnie coś lepszego?

Jak myślisz?