W poniedzialek przeszylam szok. Po tylu latach, po tylu udanych orgazmach jego i moich, po tylu wspolnych wyjazdach, wycieczkach. Po niograniczonej liczbie lodow ktore mu robilam! Po tylu latach bycia jego prywatna SUKA! On zerwal ze mna przez sms. Jestem w szkou, ogromnym szoku.. To on zawsze powtarzal, ze mnie nigdy nie zostawi, ze zabije kazdego, ktory sie do mnie zblizy... Dla niego poswiecilam cale moje nastoletnie zycie, najpiekniesze lata.... A on mnie potraktowal jak zwykla bezuzyteczna szmate. Wczoraj bylam taka zla, taka rozgoryczona, ze potraktowalam go okropnie, on prosil, abym zrozumiala. Ale nie potrafilam... bo dalej go kocham. Od poniedzialku przechodze przez mase stanow.... nienawisc, placz, zlosc....wszystko.. Dzisiaj zadzwonilam do niego i mowie, zebysmy sie spotkali skoro chcial zostac na przyjacielskich kontaktach to ok. Lepiej tak jak w ogole. Spotkalismy sie, rozmawialismy, smialismy, bylo tak jak na poczatku.... Bylo wspaniale. I wtedy go przytulilam i scisnelo mnie w srodku, tak.....bardzo..., ze cchialam go juz zatrzymac dla siebie, zeby nie odchodzil. Ale on odszedl... Odszedl i juz go nie bedzie..
SZANOWNY PANIE. KOCHAM CIE.
fuck! :|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz