wtorek, 26 marca 2013

Wczoraj wracajac. Nie. Wczoraj jadac na mieszkanie autobusem, a dokladnie mpkiem lini "0" zostalam niesmacznie okradziona. Koles ktory mnie okradl naprawde mial w sobie wiele sprytu i odwagi, zeby to zrobic. Moja Torba podrozna nie jest taka latwa do otworzenia. Cymbal (chociaz nie wiem, czy moge go tak nazwac, mial doswiadczenie w tym co robil i sorry, ale zrobil to z pelna profeska ) wykorzystal sytuacje panujacego tloku w "kole" i otworzyl ma piekna torbe w kwiatki i zajebal moj zajebisty portfel. Co mnie bolil? To, ze majac torbe pod reka nie czulam nic. A specjalnie ja dosyc mocno trzymalam.
Jak mi kurwa zal portfela! i sam fakt, milion mysli, ze zostalam okradziona.... dlaczego akurat ja? Czy naprawde wygladam i jestem latwym lupem? niedosc, ze zarabiam sama na siebie, musze sama wszystko zalatwiac- ktos okrada mnie- bezradna dziewczyne w malinowych spodniach i kurtce bialej w kolorowe kropki (w kieszeni z piorunujacym gazem! ) No nic, jakos musze utrzymac sie w tym lancuchu pokarmowym. Zawsze lepiej byc na koncu niz na poczatku. I pamietaj, ze zanim skomentujesz... zastanow sie bardzo dobrze o co mi chodzi i jakie ma przeslanie to zdanie.
Powiem tylko tyle: Brawa dla profesjonalnego zlodzieja.
Od dzis mam jakas blokade na ludzi, nikomu nie ufam.

Do widzenia, ide spac :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz